Wielu właścicieli zakładów przetwórczych staje przed tym samym pytaniem. Hala jest już w pełni zapełniona, zamówienia rosną, a budowa nowej powierzchni oznacza miesiące formalności i spore koszty. Odpowiedź na pytanie z tytułu brzmi prościej, niż się wydaje: wydajność zakładu można podnieść bez dokładania metrów kwadratowych, jeśli zamiast przestrzeni zoptymalizuje się procesy i zastąpi ręczną pracę odpowiednio dobranymi maszynami. Automatyzacja mycia, krojenia, pakowania czy formowania półproduktów pozwala przepuścić przez tę samą halę znacznie więcej surowca w tym samym czasie, przy tych samych ścianach i tym samym personelu na hali. W tym materiale pokazujemy, na czym polega takie podejście i dlaczego coraz więcej zakładów spożywczych wybiera modernizację linii zamiast budowy nowej hali, opierając się na doświadczeniu firm takich jak STvega, które od lat pomagają wdrażać podobne rozwiązania.
Ograniczenia rozbudowy hali produkcyjnej
Rozbudowa zakładu to nie tylko koszt budowy. To także pozwolenia, dostosowanie instalacji elektrycznych i wodociągowych, przerwy w produkcji na czas prac budowlanych oraz ryzyko, że nowa powierzchnia i tak szybko okaże się niewystarczająca przy dalszym wzroście zamówień. Proces uzyskania pozwolenia na budowę i sama inwestycja potrafią trwać wiele miesięcy, a przez ten czas zakład dalej musi obsługiwać bieżące zamówienia na dotychczasowej powierzchni. Wielu producentów żywności odkrywa z czasem, że prawdziwym ograniczeniem nie jest metraż, tylko sposób organizacji pracy na istniejącej powierzchni. Ręczne mycie warzyw, krojenie nożem, ręczne ważenie i pakowanie w tym samym pomieszczeniu, w którym stoją już inne maszyny, generują wąskie gardła i marnują miejsce. Jedna osoba przy stole potrafi przyciąć kilkadziesiąt kilogramów surowca na godzinę. Odpowiednio dobrana krajalnica w tym samym czasie przetwarza kilkaset kilogramów, zajmując przy tym mniej miejsca niż stanowisko pracy trzech osób. Podobnie wygląda to przy myciu czy pakowaniu: kompaktowa maszyna często mieści się na powierzchni, którą wcześniej zajmowało jedno stanowisko ręczne, a wykonuje pracę kilku osób naraz. Zanim padnie decyzja o budowie, warto więc policzyć, ile wydajności drzemie jeszcze w istniejącej hali i ile stanowisk ręcznych realnie da się zastąpić maszynami bez zmiany metrażu.
Automatyzacja jako droga do większej wydajności
Krótka odpowiedź brzmi: maszyny modułowe pozwalają zmieścić więcej etapów procesu na mniejszej powierzchni niż stanowiska ręczne. Myjki, obieraczki, krajalnice do kostki, słupka czy plastra, urządzenia do formowania mięsnych półproduktów albo linie pakujące projektuje się dziś tak, by łączyć kilka funkcji w jednym module. Zamiast trzech oddzielnych stanowisk, jedna maszyna myje, obiera i kroi surowiec w ciągu jednego cyklu technologicznego. Przy wyborze urządzenia liczy się nie tylko wydajność w kilogramach na godzinę, ale też typ cięcia dopasowany do konkretnego produktu, materiał ze stali nierdzewnej spełniający wymogi sanitarne oraz możliwość szybkiego przezbrojenia pod inny asortyment. Szeroki wybór takich rozwiązań znajduje się w kategorii krojenie i siekanie, gdzie widać, jak różne typy maszyn odpowiadają na różne potrzeby produkcyjne, od drobnej kostki warzywnej po plastry mięsa czy sera. Dobrze dobrana maszyna często zastępuje pracę kilku osób jednocześnie i skraca czas przejścia surowca przez cały proces, co bezpośrednio przekłada się na liczbę wyprodukowanych kilogramów w ciągu zmiany.
STvega jako techniczny partner modernizacji zakładu
STvega działa na rynku od 2011 roku i od tego czasu pomaga zakładom spożywczym przechodzić z pracy ręcznej na zautomatyzowaną. Firma nie tylko sprzedaje sprzęt, ale doradza, które rozwiązanie faktycznie pasuje do konkretnego procesu technologicznego. To odróżnia ją od zwykłego sklepu z maszynami: STvega pełni rolę partnera technicznego, dostosowuje urządzenia pod zadania klienta, dobiera typ cięcia, prędkość pracy, dodatkowe moduły ochronne czy zdalne panele sterowania. W showroomie i magazynie w Kijowie klienci mogą przetestować maszynę na własnym surowcu jeszcze przed podjęciem decyzji zakupowej, co pozwala realnie ocenić prędkość, jakość cięcia czy skuteczność mycia zamiast opierać się wyłącznie na danych katalogowych. Wśród firm, które korzystały z rozwiązań STvega, znajdują się między innymi MHP, Veres, OKKO, Silpo oraz inni znani producenci żywności i sieci handlowe, co samo w sobie pokazuje skalę zaufania do tej marki wśród dużych zakładów przemysłowych. Więcej o podejściu firmy i pełnej ofercie sprzętu można znaleźć na stronie głównej STvega, gdzie opisano również usługi montażu, uruchomienia, szkolenia personelu oraz serwisu gwarancyjnego i pogwarancyjnego.
Jak wygląda modernizacja bez przerywania produkcji
Zwiększenie wydajności nie musi oznaczać zatrzymania zakładu na tygodnie. Modernizację najczęściej wprowadza się etapami, zaczynając od jednego wąskiego gardła, na przykład stanowiska krojenia albo pakowania, a dopiero potem przechodząc do kolejnych odcinków procesu. Taki modułowy sposób wdrażania pozwala uruchamiać nowe urządzenia równolegle z bieżącą produkcją i ograniczyć przestoje do niezbędnego minimum. Nowa maszyna trafia zwykle na miejsce dawnego stanowiska ręcznego, więc nie trzeba przebudowywać całego układu hali ani przerywać pracy na pozostałych odcinkach linii. W praktyce dobrym punktem wyjścia jest analiza, gdzie w hali najwięcej czasu i ludzi pochłania praca ręczna, a następnie zestawienie tego z możliwościami gotowej linii technologicznej. Równie ważne jest przeszkolenie personelu, który wcześniej wykonywał daną czynność ręcznie, a po wdrożeniu maszyny może zająć się jej obsługą, kontrolą jakości albo innym etapem produkcji. Kompleksowe linie, łączące mycie, obróbkę, formowanie i pakowanie w jednym ciągu, opisane są wkategorii linie produkcyjne, gdzie widać przykłady rozwiązań pod różne surowce, od warzyw korzeniowych po mięso i ryby. Firma oferuje też kalkulator zwrotu z inwestycji, który pomaga oszacować, po jakim czasie modernizacja zwróci się przy obecnym wolumenie produkcji, zanim jeszcze zapadnie ostateczna decyzja.
Poniższa tabela pokazuje w skrócie, jak zmienia się skala produkcji na tej samej powierzchni po zastąpieniu pracy ręcznej maszyną modułową.
Etap procesu | Praca ręczna | Rozwiązanie zautomatyzowane |
| Mycie i czyszczenie surowca | kilkadziesiąt kg/h, zmienna jakość | nawet kilkaset kg/h, stabilna jakość |
| Krojenie | jedna osoba, ograniczona precyzja i typ cięcia | krajalnica modułowa, precyzyjny wybrany typ cięcia |
| Pakowanie | ręczne ważenie i pakowanie, wolne tempo | linia pakująca z automatycznym dozowaniem |
Podsumowanie
Zwiększenie wydajności zakładu bez rozbudowy hali jest jak najbardziej realne, jeśli spojrzy się na proces produkcyjny, a nie tylko na metraż. Automatyzacja mycia, krojenia, formowania czy pakowania pozwala przepuścić przez tę samą powierzchnię znacznie więcej surowca, ograniczając przy tym liczbę wąskich gardeł i błędów wynikających z ręcznej pracy. Warto zacząć od analizy, który etap najbardziej spowalnia produkcję, a następnie sprawdzić, jakie rozwiązanie modułowe da się tam wdrożyć bez długiego przestoju. Zespół STvega chętnie doradzi w doborze konkretnego urządzenia lub całej linii, dopasowanej do rodzaju surowca i skali zakładu, oraz pomoże policzyć realny czas zwrotu z inwestycji przed podjęciem decyzji.
